FAJNA PRZYGODA
Radość z kwestowania
Pomóc drugiemu można na różne sposoby – materialnie lub niematerialnie: angażując swój czas, dzieląc się talentami (np. przy projektowaniu plakatu i gry dydaktycznej, kartki świątecznej czy
pisaniu wiersza). Niedzielna kwesta na rzecz Hospicjum dla Dzieci Alma Spei była ostatnią akcją w ramach projektu: „Szkoła z pasją pomagania”. Kardynał Wyszyński zauważył: „Ludzie mówią: czas to pieniądz, a ja mówię: czas to Miłość”.
Czas, pieniądze i miłość – to wszystko ofiarowaliśmy podopiecznym Alma Spei. W niedzielę, 11 maja, od 6:30 do 19:00, kwestowaliśmy wraz z wolontariuszami Fundacji w kościele gościnnych ojców karmelitów na ul. Rakowickiej 18, by zebrać datki na chore dzieci (5 565 zł). Jeżeli nie możemy dodać dni do życia, to chcemy dodać radości życia do ich dni. Wiemy, że dzięki takim akcjom Hospicjum może realizować pomoc społeczną i wspierać rodziny nieuleczalnie chorych dzieci w pokonywaniu
codziennych trudności. Chce też spełniać małe, a czasami wielkie dziecięce marzenia. Na przykład małej Hani, która mogła – dzięki życzliwości i pomocy żołnierzy…poza wszelkimi kosztami – zobaczyć
świat z góry, lecąc wojskowym samolotem.
Efekt WOW!
Wybór tego projektu był podyktowany pragnieniem serca całej społeczności szkolnej: uczniów, nauczycieli i rodziców, którzy ofiarnie włączyli się w różne akcje (np. gotowanie, pieczenie, kwestowanie). W ten sposób wszyscy chcieliśmy być blisko dzieci, które nie czekają na śmierć w
zinstytucjonalizowanych miejscach, lecz przebywają w swoich domach, otoczone miłością najbliższych. Rodzice i rodzeństwo stają się dla nas super bohaterami – z nimi chcieliśmy dzielić serdeczną troskę o chorych.
Na Mikołajki zebraliśmy datki aż na trzy bony, a wielkanocny „zajączek” przyniósł chorym dzieciom 4390 zł (z kiermaszu potraw, książek i liczby PI). Takie zbiórki pozwoliły Dawidowi poczuć smak adrenaliny i przejechać się samochodem rajdowym z doświadczonym kierowcą. A Ania mogła aktywnie spędzać czas na wspólnych wycieczkach do ZOO, zdobywaniu Kopca Piłsudskiego czy zajadaniu się kiełbaską z ogniska, a Mikołaj – pasjonat motocykli – wkrótce ucieszy się, mogąc z bliska
zobaczyć, co kryją te maszyny. Pan Grzegorz Putyra zorganizował także teatrzyk: chore dziecko odwiedził… Kubuś Puchatek, który czytał swoje historie, a reszta ekipy ze Stumilowego Lasu je odegrała.
Pomnożone dobro
Towarzysząca wszystkim naszym akcjom atmosfera życzliwości, radości, ciepła i otwartości wyzwalała nie tylko wiele dobra i twórczy potencjał, ale była też czymś, w co każdy bardzo chętnie się zanurzał.
Duża wartość tych działań i spotkań – będących bezinteresownym darem serca – może rodzić pytanie:
Kto komu pomagał? 🙂
s. Alicja Rutkowska z wolontariuszami







